W dzisiejszych czasach nie wszystko jest takie na jakie się kreuje. Łatwo zauważyć to chociażby podczas wizyty w sklepie. Szczególnie w tych większych marketach. Wybór jest przeogromny, a producenci nie przestają nas zaskakiwać sposobami na to, by przekonać nas, że to właśnie ich produkt jest tym prawdziwym, najlepszym produktem i najrozsądniejszym wyborem. Niestety, często mijają się oni z prawdą. Duże produkcje mają do siebie to, że produkty finalne (i to po narzuceniu wielu marży, chociażby przez hurtowników czy sam sklep), muszą być jednak dostosowane do kieszeni przeciętnego odbiorcy, więc podczas produkcji konieczne jest jak największe zoptymalizowanie jej kosztów. A to wiąże się z kolei z faktem, iż w większości produktów jakie widzimy zastosowano tańsze, nienaturalne zamienniki, które z ekologią nie mają wiele wspólnego.

Kilka słów o zwykłych, sklepowych warzywach

Można by się śmiać (w sumie takich osób nie brakuje) z faktu, że w sklepie który odwiedzamy istnieją dwie półki z warzywami. Na jednej z nich znajdujemy zwykłe warzywa, druga zaś podpisana jest jako warzywa ekologiczne. Niektórzy mogą zadawać sobie pytanie, jak warzywa mogą być nieekologiczne. Przecież to czysta natura. Nic bardziej mylnego. Wystarczy nieco bliżej przyjrzeć się produkcji i przypomnieć sobie ostatnie zdania z pierwszego akapitu. Podczas dużych produkcji, nic nie stoi na przeszkodzie, by ograniczyć koszta. Produkt przecież musi się sprzedać. Czyli musi ładnie wyglądać, być atrakcyjny cenowo, a dodatkowo musi być wytrzymały, wszak zanim dojedzie z hurtowni na półki sklepowe, a później do lodówki konsumenta może minąć sporo czasu, takie zerwane z pola pomidory mogłyby po prostu nie wytrzymać w swej jakości i nikt by się na nie nie skusił. Dlatego też stosuje się różnej maści chemiczne konserwanty. Weźmy również pod uwagę fakt, iż składniki pochodzenia naturalnego są o wiele droższe i cięższe do zdobycia niż sztucznie wytworzone, chemiczne dodatki, których przecież nikt nie zabrania producentom używać. Po co więc dokładać do interesu, skoro różnica jest niewielka, zaś rozwiązanie problemu za pomocą sztucznych zamienników niesie za sobą tyle zalet. Tak wydają się myśleć producenci. Do produkcji naszych warzyw więc stosowane są wszelkiej maści chemikalia, opryski czy sztuczne nawozy. Oczywiście, po jednokrotnym, czy nawet kilku razowym spożyciu nie odczujemy żadnych skutków ubocznych, jednakże światowe badania jasno wykazują, że regularne spożywanie tak właśnie przygotowanej żywności, przez dłuższy czas może nieść dla naszego zdrowia zgubne skutki, a pojawienie się nowych alergii jest tylko najłagodniejszym z nich.

Ratunek niosą warzywa ekologiczne

To z tego właśnie powodu w większości sklepów dziś możemy zobaczyć dwie półki z warzywami. Jedna z nich to półka „zwykła”, zaś druga oznaczona jest napisem „warzywa ekologiczne”. Czy w przypadku ekologicznych warzyw sprawa wygląda równie niefajnie? Otóż nie! Producent, aby móc chwalić się na etykiecie swojego produktu, następującymi oznaczeniami: „bio”, „eco” oraz „organic”, a także ikonką ekoliścia, musi spełnić szereg norm i dostosować swoje uprawy do odgórnie nałożonych na niego przepisów, którym podlegają wszystkie uprawy ekologiczne. Nie jest to jednak takie łatwe, a raz nadany certyfikat zgodności z zasadami upraw ekologicznych nie oznacza, że producent może posługiwać się nim wiecznie. Kontrola gospodarstwa ekologicznego prowadzona jest bez wyjątków, minimum raz do roku. Dopiero wyniki takiej rocznej kontroli dają odpowiedź na pytanie, czy producent nadal może sprzedawać swoje produkty, jako produkty ekologiczne. Należy tutaj wspomnieć, iż w przypadku producentów zwykłej żywności, głównymi wymogami (oczywiście w sporym uproszczeniu) są kwestie higieny i to, by żywność ta nie powodowała żadnych skutków ubocznych, po prostu my (jako konsumenci) nie możemy się bezpośrednio od niej rozchorować, zaś w przypadku upraw ekologicznych sprawa wygląda nieco inaczej. Gospodarstwo ekologiczne podlega kontroli, można by rzec od podszewki. Sprawdzane są nie tylko uprawy warzyw ekologicznych, ale również i cała dokumentacja. Jeśli zaś gospodarstwo produkuje również produkty pochodzenia zwierzęcego, sprawdzany jest nie tylko stan inwentarza, ale również między wieloma innymi na przykład fakt, czy zwierzęta hodowane przez producenta mają możliwość spędzania czasu na otwartej przestrzeni. Producent ekologiczny musi również być samowystarczalny, nie może on więc stosować półproduktów zakupionych u innych producentów. Co najważniejsze, w gospodarstwie ekologicznym nie może być również używana żadna chemia, wszelkie dodatki jakie stosowane są do produkcji muszą być pochodzenia naturalnego. W przypadku warzyw ekologicznych nawóz stosowany podczas ich wzrostu musi być w pełni naturalny.
Jest to oczywiście tylko kilka norm jakie muszą spełniać producenci warzyw ekologicznych, jednak po zapoznaniu się chociażby z tymi wymienionymi, w łatwy sposób można dojść do wniosku, że warzywa ekologiczne są po prostu o wiele zdrowsze i bardziej naturalne od zwykłych, sklepowych warzyw.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here