Eko jedzenie. Pojęcie, które słyszał chyba każdy z nas. Tak jak i każdy z nas choć raz w życiu widział w markecie półki pełne żywności ekologicznej. Czy określenie eko jedzenie nie jest tylko sprytnym chwytem marketingowym oraz czy zdrowa żywność jest tym samym co żywność ekologiczna? Odpowiedzi na te i parę innych pytań możecie znaleźć w poniższym artykule.

Długa droga na półki sklepowe

Zacznijmy od tego, iż do produkcji eko jedzenia nie używa się żadnego rodzaju sztucznych nawozów oraz pestycydów. Dodatkowo producenci eko jedzenia muszą pamiętać o zachowaniu żyzności gleby i różnorodności biologicznej. Nad produkcją eko żywności czuwa jednak rozporządzenie Rady (EWG) 2092/91, które dotyczy produkcji ekologicznej oraz znakowania produktów rolnych. To właśnie wspomniane nieco wyżej rozporządzenie określa zasady wytwarzania żywności oznaczonej jako eko. Zanim jednak żywność ekologiczna trafi na półki sklepowe, a później do naszych domów, jej producent musi postarać się o to, by produktowi przyznano certyfikaty unijne.
W 2004 roku, kiedy to Polska weszła w skład państw członkowskich Unii Europejskiej, w życie weszły rozmaite regulacje prawne, które dotyczą również produkcji żywności ekologicznej. W dużej mierze było to związane z faktem, iż prowadzone przez wiele lat badania jasno wykazały, że niektóre ze środków stosowanych podczas produkcji żywności w większych dawkach mogą wywoływać skutki uboczne u ludzi, którzy je spożywają, na przykład wzmagając u nich reakcje alergiczne czy w rzadkich przypadkach nawet je wywołując (mimo braku wcześniejszych objawów).

Znak EKO jest więc czymś więcej niż chwytem marketingowym (tak jak najczęściej jest w przypadku hasła „zdrowa żywność”), a po prostu gwarancją jakości. Kupując produkt oznaczony jako EKO, możemy być pewni, że żywność ta została wyprodukowana zgodnie z nałożonymi odgórnie zasadami, a ręczy za to szereg kontroli, które musi ona przejść zanim trafi w nasze ręce. Należy również wspomnieć, iż raz przyznany certyfikat nie oznacza, że producent ma pr, po tym czasie kontrola przeprowadzana jest ponownie i na podstawie jej wyniku podejmowana jest decyzja o tym, czy dany producent nadal będzie mógł określać swoje produkty mianem produktów ekologicznych.

Kontrola przed nadaniem certyfikatu EKO nie opiera się jedynie na sprawdzeniu gotowego już produktu, który chwile po otrzymaniu przez producenta decyzji, może trafić na półki sklepowe. Nic bardziej mylnego. Kontroli tej poddawane jest całe gospodarstwo ekologiczne producenta, czyli zarówno wszelkie pola, łąki, pastwiska, wybiegi dla zwierząt oraz budynki w których zwierzęta są trzymane, ale również magazyny, urządzenia a nawet księgi rachunkowe, bilanse zbiorów i dowody zakupy środków potrzebnych do produkcji.

Trzy główne wymogi – Credo każdego eko gospodarstwa

Gospodarstwo, aby móc szczycić się mianem ekologicznego musi sprostać trzem głównym wymogom. Pierwszym z nich jest fakt, iż produkcja ekologiczna żywności nie może w żaden sposób zaburzać, ani obciążać środowiska naturalnego. Drugim wymogiem jest ten mówiący, że gospodarstwo ekologiczne powinno być jak najbardziej samowystarczalne. Wymóg samowystarczalności gospodarstwa ekologicznego ma związek z faktem, iż produkty ekologiczne nie mogą mieć najmniejszego nawet kontaktu ze środkami chemicznymi, regulatorami wzrostu czy pestycydami. Korzystanie z maszyn w takim gospodarstwie również nie jest wskazane, choć nie jest też całkowicie zabronione. Producent musi jak najbardziej, w miarę możliwości, ograniczyć korzystanie z nich. Trzecim zaś, równie ważnym wymogiem jest fakt, iż działalność takiego gospodarstwa musi przyczyniać się do rozwoju wsi oraz rolnictwa.

W każdym, najmniejszym nawet sklepie można dziś znaleźć półki oznaczone jako produkty eko. Bardzo często kojarzone są one z zielonymi barwami, choć nie tylko. Niestety, niezwykle często określenie produkty eko mylone jest z określeniem takim jak „zdrowa żywność”. O ile pierwsze z tych określeń jest dla nas gwarancją jakości, w przypadku drugiego musimy już uważać. Słowa zdrowa żywność są niczym innym jak hasłem reklamowym, bardzo często umieszczanym przez producentów na swoich produktach z całkowitą premedytacją, w nadziei, że hasło to może nas zmylić. Szczególnie, jeżeli szata graficzna produktu będzie budziła w nas skojarzenia chociażby ze spokojną wsią. Bardzo wiele osób niestety daje się na to hasło nabrać i nieświadomie kupują tak oznaczony produkt, myśląc, że tak naprawdę kupują żywność z gospodarstwa ekologicznego. Co ciekawe, nie można producentom „zdrowej żywności” zarzucić oszustwa, wszak każda żywność dopuszczona do handlu musi być zdrowa, w żadnym wypadku nie może naszemu zdrowiu zagrażać w sposób bezpośredni, więc tak naprawdę nie mijają się oni z prawdą.
Dzięki długiej drodze jaką produkty ekologiczne muszą przejść, by trafić na sklepowe półki, możemy być w stu procentach pewni, że kupując je ograniczamy spożycie niepotrzebnych, a często wykorzystywanych przez innych producentów składników. Pamiętajmy jednak, by wybierać żywność eko, oznaczoną odpowiednimi certyfikatami, a nie nabierać się na „zdrową żywność”, która zazwyczaj nie ma wiele wspólnego z produkcją żywności ekologicznej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here